~ Franek 17 lat
Generalnie w Rzymie uczestniczyłem głównie w Oazie Nowego Życia III stopnia a Jubileusz był takim dodatkiem...ale chyba najbardziej dotknęło mnie to kiedy poszedłem do jakiś randomowych ludzi na Tor Vergata (byli to Polacy) i po prostu się przytulilismy i wiele rozmawialiśmy i poprosiłem o modlitwę w pewnej intencji i pomodliliśmy się spontanicznie....i to było piękne! A drugim takim momentem było kiedy papież w niedzielę rano przejeżdżał koło naszego sektora i poczułem taką świętość wśród nas jakiej nie potrafiłem opisać słowami! Coś na wzór Dz 5,15 aby choć cień przechodzącego Piotra padł na któregoś z nich I ta świętość mnie tak najbardziej uświęciła! Chwała Panu!