Przyjechałem na Jubileusz bez oczekiwań co do programu czy atmosfery, ale po zakończonej Mszy Świętej z papieżem Leonem XIV zdałem sobie sprawę, że poczułem coś, czego nigdy wcześniej nie doświadczyłem tak intensywnie. Jestem osobą wierzącą od zawsze, ale dopiero od około 3 lat staram się żyć tą wiarą, modlić się, spowiadać, korzystać z sakramentów i dojrzale podchodzić do jej aspektów. Nigdy wcześniej jednak nie czułem Bożej obecności, miałem wrażenie, że Bóg poprostu mnie nie słucha. Podczas Jubileuszu zdałem sobie sprawę - słuchając kazań naszych duszpasterzy czy słów papieża - że Bóg działa przez każdego z nas i w każdym z nas. Ilość dobra i życzliwości wypływająca ze wszystkich ludzi napotkanych w Rzymie była cudownym przeżyciem. A to wszystko przez jedną rzecz, wspólny mianownik jakim jest Jezus. Wielokrotnie płakałem na Jubileuszu - na adoracji, podczas modlitwy. To były łzy szczęścia, wynikające z tego, że wszystko, co przydarzyło się w moim życiu nie było dziełem przypadku, a działaniem Boga. Uczucie Bożej obecności i Jego łaska, które towarzyszyły mi przez cały wyjazd, pozwoliły mi zrozumieć, że znalazłem swoje miejsce - wspólnotę wierzących w Jezusa. Wielokrotnie miałem chwile zwątpienia, ale właśnie ten Jubileusz pokazał mi, że nie bez powodu ponad milion młodych ludzi przyjechało na Tor Vergata, żeby Go wielbić. W Rzymie przeżyłem nawrócenie. Poczułem znowu potrzebę bliskości Boga. Wiara w Niego i wszystko to, co widzę, daje mi powera do działania jak nigdy! Bóg działa!
~ Bartek, 17 lat
