Autor: Magda

Uwierz - I dzień Jerycha Młodych

Do Pratulina nad Bugiem zjechali w piątek młodzi z całej diecezji siedleckiej. Zgromadził ich tam trzydniowy festiwal – Jerycho Młodych, w tym roku odbywający się pod hasłem „Uwierz”.

 

W pierwszym dniu wydarzenia uczestnicy wysłuchali m.in. konferencji o. Tomasza Maniury OMI oraz świadectwa Mai i Krzysztofa Sowińskich.

O. Maniura szerzej omówił biblijną historię, z której zaczerpnięto hasło spotkania. Nawiązując do strażnika z Dziejów Apostolskich, przekonywał, że kiedy wydaje nam się, że utknęliśmy w beznadziejnej sytuacji, prawdziwy ratunek możemy znaleźć w wierze. Oblat wyjaśnił, że wiara ze strony Boga jest łaską, ale ze strony człowieka – decyzją, że chce odpowiedzieć na tę łaskę.  O. Tomek opowiedział o wyprawach rowerowych które organizuje, a które niektórzy nazywają wyprawami na wiarę albo… na wariata. Ich uczestnicy pokonują dziennie minimum 150 km, a rekordowo – 300 km, jadąc z bagażami. Zakonnik wskazał, że w czasie tych wypraw, podobnie jak w życiu wiarą, kluczowa jest DECYZJA – by jechać dalej, nawet jeśli warunki nie są najlepsze.
Podkreślił też potrzebę wdzięczności. O. Maniura zaznaczył, jak ważne jest zaufanie Bogu i patrzenie na historię swojego życia z wiarą, przekonanie o tym, że On nas prowadzi. „Bóg bardziej chce twojego szczęścia niż ty sam” –
przekonywał.


Piątkowej mszy świętej przewodniczył bp Adam Bab. W homilii wyszedł od hasła spotkania - „Uwierz”. W nawiązaniu do konferencji o. Maniury zwrócił uwagę, że Bóg może zrobić milion spektakularnych rzeczy, ale jeśli zabraknie naszej decyzji, by uwierzyć, to i nadzwyczajne Boże interwencje na niewiele się zdadzą.
Delegat KEP ds. Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży podzielił się świadectwem o tym, co jego samego doprowadziło do decyzji o wierze. Mówił m.in. o potrzebie uznania, że jest Ktoś większy, komu zależy na istnieniu konkretnego człowieka oraz o Jezusowej obietnicy motywującej do opowiadania się w życiu po stronie dobra. Wskazał, że na początku jego drogi bardzo ważny był także KSM i rekolekcje, na których zalało go takie dobro i miłość, że to doświadczenie aż wołało o przedłużenie na wieczność.
Bp Adam Bab podkreślił również potrzebę pielęgnowania wiary i trwania przy Słowie Bożym – jak Maryja, której to Słowo wystarczyło do podjęcia kluczowych decyzji. Dzięki temu, że zaufała Bogu, przyczyniła się do zbawienia.
Na koniec mszy młodzi podziękowali obecnym biskupom i złożyli życzenia bp. Grzegorzowi Suchodolskiemu z okazji przypadającej w sobotę 4. rocznicy sakry biskupiej.

 

 

Kolejnych dobrych treści dostarczyli Maja i Krzysztof Sowińscy. Początki ich relacji z Bogiem były skrajnie różne. Krzysztof zastrzegł, że nie był wychowany w „tradycyjnej katolickiej rodzinie”, chociaż, jak przyznał, „paciorek był”. Opowiedział o pustce, którą próbował zapełnić różnymi używkami i tym, że co jakiś czas pojawiały się w nim pewne „przebłyski wieczności”. Generalnie uważał się wtedy za zapomniane dziecko Boga, zbyt złe, by Bóg mógł w nim działać. Doszedłszy do granicy, trafił na piosenkę, mówiącą o zanurzeniu się w miłości Bożej do tego stopnia, by zawładnęła ona wszystkim. „Usłyszałem głos Boga, który powiedział mi, że nie stworzył mnie do grzechu, ale do
świętości” – wspominał, dodając że ten głos skłonił go także do spowiedzi, od której zaczęło się jego uzdrowienie.

 

 

Maja, pochodząca z religijnego Śląska, wychowywała się za to w rodzinie ponadprzeciętnie praktykującej. Mimo to jej droga wiary nie była prosta. Przyznała, że ciągle miała w sobie niepewność, czy już wystarczająco podoba się Bogu. Próbowała sobie z tym radzić przez czytanie książek i słuchanie muzyki zbyt poważnych jak dla nastolatki. Drugim „sposobem” był dla niej cynizm i doszukiwanie się błędów i zła u innych wierzących. W końcu trafiła na studia do Krakowa, gdzie wstąpiła do wspólnoty „Głos na pustyni”, której członkowie zadziwili ją swoją radością. Próbując ich jednak wpasować w przygotowane przez siebie wizje, Maja dalej sceptycznie podchodziła do treści poruszanych na spotkaniach. Zaznaczyła, że wszystko zmieniło się, gdy animatorka skierowała do niej uwagę: „zastanów się, czy przez swoją postawę serca nie sprawiasz, że Bóg nie może nic w tobie zdziałać”. Te słowa pozwoliły jej otworzyć Bogu drzwi szerzej, bo jak zauważyła „można całe życie spędzić w Kościele i Pana Boga przegapić”.


Po świadectwie uczestnicy udali się na kolację, a następnie włączyli się w adorację Najświętszego Sakramentu, prowadzoną przez ks. Kamila Duszka, Patrycję Porębską i zespół „Z Bogiem”. Muzycy zagrali również koncert uwielbienia. Pierwszy dzień Jerycha zakończył seans filmu „Chata”.




Zdjęcia pochodzą z serwisu www.freepik.com