Autor: Karolina

Bez kapłanów, a jednak udźwignęli ciężar misji. Dzieje Kościoła katolickiego w Korei

Kościół, który zrodził się bez misjonarzy. Jak to możliwe? Przeczytaj pierwszą część historii

Wspólnota bez kapłanów

Pierwsze lata istnienia Kościoła katolickiego w Korei stanowią zjawisko wyjątkowe w skali światowej. Wiara rozwijała się tam bez obecności księży, bez instytucjonalnego wsparcia i bez bezpośredniego kontaktu z hierarchią kościelną. Wierni – w większości wywodzący się z kręgów uczonych – sami organizowali wspólnoty modlitewne, wspólnie czytali Pismo Święte i pisma teologiczne, które wcześniej przywieźli z Chin. Ich celem było jak najwierniejsze zrozumienie i wcielenie w życie nauki Chrystusa.

Choć nie posiadali formalnej wiedzy teologicznej, kierowali się szczerym pragnieniem wiary i posłuszeństwa Bogu. W swojej gorliwości podejmowali również próby sprawowania sakramentów – udzielali chrztów, a nawet podejmowali nieudane próby celebracji Eucharystii, nie zdając sobie sprawy z teologicznych i kanonicznych wymogów tych obrzędów. Pomimo błędów wynikających z niewiedzy, ich postawa świadczyła o głębokim duchowym zaangażowaniu i autentycznym pragnieniu komunii z Bogiem.

Z czasem wspólnota zrozumiała, że do pełnego życia sakramentalnego potrzebni są kapłani. Wysłano więc prośby do misjonarzy w Chinach, prosząc o przysłanie duchownych, którzy mogliby sprawować sakramenty i ugruntować wiarę nowo powstałego Kościoła. Odpowiedź na te prośby przyniosła pierwszych misjonarzy – a wraz z nimi nowy etap w historii katolicyzmu w Korei, etap wiary dojrzewającej w trudzie, prześladowaniach i niezwykłej determinacji świeckich wiernych.

Abp Seulu Peter Soon-Taick Chung, OCD podczas konferencji w Watykanie:

Konferencja prasowa ‘W drodze na ŚDM Seul 2027’, 24.09.2024

W czasach prześladowań pierwsi koreańscy wierni wysyłali do Papieża żarliwe listy, prosząc o przysłanie misjonarzy, aby zachować dar wiary i zjednoczyć się z Kościołem powszechnym. Ta prośba poruszyła papieża Grzegorza XVI, który ustanowił Wikariat Apostolski Korei (Chosun), wysyłając misjonarzy i umożliwiając rozwój wiary mimo prześladowań. Podobnie jak wtedy, Papież ponownie odpowiedział na pragnienie naszego Kościoła, zapraszając młodych z całego świata do udziału w pielgrzymce ŚDM w Seulu w 2027 roku.

Dlaczego doszło do męczeństwa za wiarę w Korei?  Męczennicy koreańscy

XIX wiek zapisał się w historii Kościoła katolickiego w Korei jako czas niezwykle trudny, ale też głęboko heroiczny. Gdy chrześcijaństwo zaczęło się coraz szerzej rozprzestrzeniać, spotkało się z ostrym sprzeciwem władz państwowych i uczonych konfucjańskich. Dla ówczesnych elit katolicyzm stanowił zagrożenie dla porządku społecznego opartego na konfucjanizmie, który od stuleci regulował relacje rodzinne, moralne i polityczne. W oczach rządzących nowa wiara kwestionowała tradycyjny system hierarchii, zwłaszcza poprzez naukę o równości wszystkich ludzi wobec Boga i odrzucenie kultu przodków – uznawanego wówczas za fundament koreańskiej tożsamości.

W rezultacie doszło do serii krwawych prześladowań, które rozciągnęły się na niemal cały XIX wiek. W ich wyniku życie oddało ponad 10 tysięcy katolików – zarówno świeckich, jak i duchownych. Wielu z nich zginęło w męczarniach, nie wyrzekając się swojej wiary. Ich niezłomność i świadectwo miłości do Boga stały się fundamentem duchowym Kościoła w Korei.

Wśród męczenników szczególne miejsce zajmuje święty Andrzej Kim Taegon (김대건 안드레아) – pierwszy koreański kapłan, który został wyświęcony w 1845 roku, a zaledwie rok później poniósł śmierć męczeńską. Jego odwaga, głęboka wiara i troska o rodaków sprawiły, że stał się symbolem całego pokolenia wiernych gotowych oddać życie za Chrystusa.

W roku 1984, podczas historycznej wizyty w Korei, święty Jan Paweł II kanonizował w Seulu 103 męczenników koreańskich, wynosząc ich na ołtarze jako wzór wierności i odwagi. Uroczystość ta była nie tylko hołdem dla tych, którzy zginęli, ale także potwierdzeniem, że wiara zrodzona z lektury i refleksji przetrwała próbę ognia i przemieniła się w dojrzałą wspólnotę Kościoła.

Dziś męczennicy koreańscy stanowią kluczowy element tożsamości katolicyzmu w Korei. Ich historia przypomina, że wiara, która narodziła się bez misjonarzy i dojrzewała w ukryciu, potrafiła wydać owoce świętości i stać się inspiracją dla całego Kościoła powszechnego.

Jak Młodzi Koreańczycy przeżywają wiarę dziś, w odniesieniu do tradycji męczeństwa w ich kraju?

Kard. Kevin Farrell, prefekt Dykasterii ds. Świeckich, Rodziny i Życia, podczas konferencji w Watykanie powiedział:

Jak to jest w zwyczaju po każdym międzynarodowym ŚDM, młodzi z Lizbony przekażą symbole Światowych Dni Młodzieży młodym z Seulu: Krzyż Młodych oraz ikonę Maryi Salus Populi Romani. To symboliczne przekazanie pałeczki jest  początkiem duchowego przygotowania Kościoła w Korei do Światowych Dni Młodzieży.

Przeczytaj o przekazaniu symboli ŚDM młodym z Korei

Krzyż Młodych, zwany również Krzyżem ŚDM, jest zawsze krzyżem pielgrzymim. Młodzi Koreańczycy będą nieść go wszędzie — po miastach i wsiach, wśród cierpiących, więźniów i ubogich — by nieść bliskość i pocieszenie wszystkim. Jest to także krzyż jubileuszowy, ponieważ św. Jan Paweł II powierzył go młodym na zakończenie Roku Świętego Odkupienia w 1984 roku. Św. Jan Paweł II powiedział wówczas do młodych:

Zanieście go na cały świat jako znak miłości Chrystusa do ludzkości i głoście wszystkim, że tylko w śmierci i zmartwychwstaniu Chrystusa możemy znaleźć zbawienie i odkupienie.

Naszą nadzieją jest, aby wielu młodych – nawet ci, którzy nigdy nie uczestniczyli w ŚDM – wyruszyło w najbliższych trzech latach w tę drogę, przede wszystkim wewnętrzną, i spotkało się w Azji razem z Następcą Piotra, dając wspólnie odważne świadectwo Chrystusowi.

Ciąg dalszy nastąpi – kolejna odsłona historii w przyszły piątek. 

 

Karolina Błażejczyk, ks. Tomasz Koprianiuk

 

Podziel się Swoim świadectwem:



Zdjęcia pochodzą z serwisu www.freepik.com